Łysa Góra „Siadaj, nie gadaj” [Recenzja] - Heavy Metal Music & More

Breaking

czwartek, 17 sierpnia 2017

Łysa Góra „Siadaj, nie gadaj” [Recenzja]


Zespół Łysa Góra szóstego maja br. wydał swój drugi longplay zatytułowany Siadaj, nie gadaj. Zapraszam do przeczytania recenzji tego wydawnictwa.

Okładkę wydawnictwa zdobi fragment obrazu autorstwa Adama Kołakowskiego, który – co to dużo mówić – idealnie wpasowuje się w „klimat” wydawnictwa. Krążek Siadaj, nie gadaj określając mianem folk metalu można po prostu „skrzywdzić”, sam zespół także najchętniej ucieka od schematów. Muzycy tak wypowiadają się o swojej twórczości: „Chcieliśmy i i zawsze będziemy chcieli uciekać od schematów m.in. typowego folk metalu, choć w naszej muzyce słychać jego echa. Wiadomo, że zawsze zaszufladkowanie pozwala ludziom na pierwsze wyobrażenie sobie, jaką muzykę reprezentujemy bez zbędnego wgłębiania się w materię, ale pewnie niejedną osobę nastawioną na typowoy folk metal pozytywnie zaskoczyliśmy lub być może też rozczarowaliśmy po pierwszym przesłuchaniu. Stawiamy na dość nowoczesne, często progresywne aranże harmoniczno-rytmiczne i myślę, że łączenie tego sosu z pięknymi melodiami ludowymi jest i będzie naszą cechą rozpoznawalną. Oprócz metalu na ostatniej płycie można znaleźć elementy funka, rocka, jazzu czy psychodelii. Nie interesuje nas odgrywanie numerów folkowych w wersji jeden do jednego. Zawsze będziemy dążyli do stylizacji unikając dosłowności. Czasem żartobliwie, z dystansem do siebie, określamy się mianem wieś-metalu, częściej po prostu heavy folkiem” (cały wywiad z zespołem znajdziecie TUTAJ). Jedno jest pewne dystansu do siebie i poczucia humoru członkom formacji nie brakuje. 





Zespół stawia przede wszystkim na bogactwo ludowych dźwięków i rytmów oraz nie zamyka się w stricte polskich ludowych ramach – wszystko to obficie przyprawiając odpowiednią dawką humoru. Tekstowo płyta „zabierze Was w podróż od Bałtyku, aż po Bałkany. Podróż zainspirowaną kulturą ludową najciekawszych zakątków Europy”. Taki wybór repertuaru sprawia, że muzyka Łysej Góry staje się bardziej uniwersalna. Śpiew dwóch wokalistek – niekiedy czysty, innym razem tzw. biały – w połączeniu z wiodącymi partiami skrzypiec, przyprawionych ciężkimi, gitarowymi riffami oraz wykorzystanie instrumentów etnicznych daje naprawdę smaczny sos.



Ocena: 8/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Post Top Ad

Responsive Ads Here