![]() |
| fot. materiały prasowe |
Zespół Metallica zagrał kolejny koncert w Polsce w ramach trasy koncertowej M72 World Tour. Zapraszamy do przeczytania relacji z tego wydarzenia!
Zespół Metallica w ramach promocji najnowszego studyjnego wydawnictwa - płyty 72 Seasons - zagrał w naszym kraju trzeci koncert w ramach trasy. Po dwóch niepowtarzalnych koncertach w Warszawie, które odbyły się w 2024 roku nadszedł czas na pojedynczy koncert w ramach tournee. Taka jest bowiem zasada, że jeśli grupa zagrała gdzieś podwójny koncert i wraca do tego samego kraju to zazwyczaj z pojedynczym show.
Tak jak w Warszawie - Metallica przejęła miasto aż na trzy dni! Pomimo tego, że nie było dwóch koncertów to na fanów grupy nadal czekały liczne i wyjątkowe atrakcje. Dzień przed koncertem w Chorzowie otwarł się Metallica Pop Up Store - sklep, w którym każdy fan mógł poczuć się jak w raju z merchem zespołu. Były tam nie tylko koszulki, bluzy, czy kurtki, ale także deskorolki, piłki, kostki, naszywki, kubki, flagi, czy książki Kirka Hammetta. Cóż, niczym sklep z cukierkami!
Jako goście specjalni podczas koncertu zagrali Knocked Loose i Gojira. I choć trzeba przyznać, że pierwszy zespół chyba lepiej odnajduje się w małych zadymionych klubach, niż na spektakularnej i nieco onieśmielającej scenie Metalliki to Gojira zaprezentowała się z jak najlepszej strony, prezentując energiczny set.
Czas na gwiazdę wieczoru - Metallica w Kotle Czarownic
19 maja 2026 roku Metallica powróciła na Stadion Śląski w Chorzowie. Po raz ostatni grupa grała tam w 2008 roku. Przyznam szczerze, że bardzo czekałam na ten comeback. Dla mnie Stadion Śląski - potocznie zwany Kotłem Czarownic - jest miejscem kultowym dla ciężkich brzmień. To tam w 1991 roku odbył się słynny festiwal Monsters Of Rock, gdzie headlinerem był zespół AC/DC, a jednym z występujących zespołów była Metallica. U nas w domu był to kultowy koncert, na którym był mój tata. Z tego względu też ogromnie zależało mi, żeby ponownie mógł zobaczyć Metallikę na Stadionie Śląskim. Udało się!
Metallica rozpoczęła swoje show tradycyjnym, podwójnym intro. Najpierw wybrzmiał z taśmy utwór zespołu AC/DC It's A Long Way To The Top (If You Wanna Rock'n'Roll), by następnie przejść do dobrze znanego wszystkim fanom The Ecstasy Of Gold Ennio Morricone. Na licznych ekranach pojawił się też odpowiedni fragment filmu Dobry, zły i brzydki.
Metallica ponownie zaprezentowała oszałamiającą scenę. Umiejscowiona centralnie na środku płyty stadionu, miała w środku snake pit, czyli mityczną jamę węża. Miejsce, do którego do niedawna bilety mogli wygrać fani będący w fan clubie zespołu. niestety teraz można je też nabyć za niebotyczną sumkę. Scenę dopełniały liczne ekrany w kształcie beczek, na których wyświetlane były animacje i wideo.
Formacja swój set rozpoczęła od mocnego akcentu, czyli Creeping Death. Zgromadzona w obiekcie widownia natychmiast poderwała się do zabawy. Następnie grupa wykonała For Whom The Bell Tolls oraz Of Wolf And Man. The Memory Remains zostało chóralnie odśpiewane przez niemal każdego widza. Lux Aeterna była sztandarowym elementem setlisty, pochodzącym z najnowszego albumu grupy.
The Unforgiven i Fuel wywołały entuzjastyczne reakcje publiczności. Zwłaszcza pierwsze dźwięki Fuel zostały gorąco odebrane. Jako osoba, która lubi ten zespół od wczesnego dzieciństwa, cały czas mam w pamięci niechęć wielu fanów do tego numeru, kiedy to zespół wydał album St. Anger. Patrząc po reakcji na koncercie, wielu zapewne zmieniło zdanie.
Następnie nadszedł wyjątkowy moment dla każdego koncertu grupy z tej trasy. Metallica - a konkretnie Kirk Hammett i Robert Trujillo - wykonała utwór pochodzący z kraju, w którym odbywało się show. Tym razem padło na Chcemy być sobą zespołu Perfect. Pomysł był bardzo trafiony, ponieważ widownia ochoczo wykonała go razem z zespołem. Muszę też przyznać, że Robowi coraz lepiej wychodzi śpiewanie w naszym języku.
Potem zespół wykonał The Day That Never Comes oraz utwór, który chciałam usłyszeć na żywo od wielu lat, czyli Whenever I May Roam. Dziękuję Panowie, że ponownie trafił do setlisty w naszym kraju. Nothing Else Matters pozwoliło nieco zwolnić i nabrać tchu. Sad But True został zatytułowany Kacprowi - walczącemu z nowotworem fanowi grupy i podopiecznego Fundacji Mam Marzenie. Był to bardzo wzruszający moment i niejednemu fanowi Metalliki zapewne zakręciła się łza w oku. Kacprowi życzymy wszystkiego dobrego i wygrania tej nierównej batalii! Następnie rozległy się charakterystyczne wystrzały zwiastujące nadejście One. Był to ostatni przed bisem numer zagrany w Chorzowie.
Metallica na zakończenie koncertu zagrała Seek & Destroy, podczas którego tradycyjnie wypuszczono ogromne, dmuchane piłki zespołu. To jest zawsze wyjątkowy moment każdego koncertu grupy, gdzie dobra zabawa miesza się niekiedy z "walką o życie", gdy widzi się zbliżającą do ciebie, gigantyczną piłkę. Wieczór wieńczył Master Of Puppets oraz Enter Sandman. Potem grupa rzuciła jeszcze tonę kostek do gitary i każdy z członków Metalliki podziękował i pożegnał się w publicznością. Nie zabrakło momentów śmiechu, kiedy to Kirk Hammett zakończył swoją krótką przemowę słowami: "Thank You Kraków!". Cóż, zażartowaliśmy z tatą, że to dlatego, że wiedział, że tam jesteśmy. Dziękuję Panowie za kolejne fantastyczne show.

Komentarze
Prześlij komentarz