Paradise Lost „Obsidian” [RECENZJA PŁYTY] - Heavy Metal & More

Nie przegap

18.05.2020

Paradise Lost „Obsidian” [RECENZJA PŁYTY]


15 maja 2020 roku nakładem wytwórni Nuclar Blast Records ukazało się nowe studyjne wydawnictwo zespołu Paradise Lost zatytułowane Obsidian. Zapraszamy do przeczytania recenzji krążka.


Paradise Lost wydali swój szesnasty, studyjny album. Krążek zatytułowany Obsidian ukazał się 15 maja br., nakładem wytwórni Nuclear Blast Records (w Polsce dzięki Mystic Production). Wydawnictwo zawiera dziewięć premierowych utworów.

Następca wydanej w 2017 roku płyty Medusa (recenzję wydawnictwa znajdziecie TUTAJ), powstawał dość spontanicznie. Tak proces tworzenia materiału opisuje Greg Mackintosh: „Kiedy zaczęliśmy pisać tę płytę, po prostu usiedliśmy, zastanowiliśmy się i powiedzieliśmy: ‘Zobaczymy, co wyjdzie!’. Nigdy nie przechodziliśmy przez tę rzecz podpisania [kontraktu] z wielkimi wytwórniami i bycia pod ciągłą presją. Presja zawsze pochodziła od nas samych. Chciałem, żeby brzmiało to trochę bardziej dopracowanie, niż ostatnie i trochę mniej przypominające jaskiniowca w sekcji rytmicznej (śmiech)… (…). Na ]płycie] Medusa robiliśmy całą tę zawiłą, powolną rzecz na całej płycie, więc jeśli ta byłaby taka sama, znudziłaby mnie tak samo, jak wszystkich innych. Na tej więc mamy nieco więcej różnorodności”.

__________________________________________
Zobacz także: Galerię zdjęć z koncertu Paradise Lost na Wacken Open Air 2017 TUTAJ.
Zobacz także: relację z koncertu Paradise Lost w Krakowie TUTAJ.
Zobacz także: recenzję albumu "Medusa" TUTAJ.
_________________________________________

Album rozpoczyna utwór Darker Thoughts. Kawałek otwiera delikatny, akustyczny riff, do którego powoli dołączają instrumenty smyczkowe. Piosenka w okolicach refrenu nabiera mocy, odrobinę przyspieszenia, mroczności i majestatyczności. W kawałku słychać dalekie echa lat 80., a sam utwór dobrze reprezentuje materiał, który usłyszymy dalej na płycie. Fall From Grace z kolei rozpoczynają mocne gitary i perkusja, do których szybko dołącza przejmujący krzyk Nicka. Piosenka ma świetny groove, który sprawia, że w kluczowych momentach trudno będzie utrzymać głowę w ryzach. Jest to zdecydowanie mój ulubiony numer z całego wydawnictwa, choć wybór nie był tak łatwy i oczywisty – każdy z dziewięciu kawałków jest silnym indywiduum wspaniale tworzącym spójną całość.



Ghosts to jawny hołd dla gotyckiego rocka lat 80. i klubów, które funkcjonowały w tamtym czasie. Greg tak wypowiada się na ten temat: „W tym momencie niewiele osób pamięta gotycką scenę z lat 80.! Mam nadzieję, że dla wielu osób będzie to brzmiało, jak coś świeżego. Ale wszystko kręci się w kółko. Pod koniec lat 80. na każdym rogu był gotycki pub lub goth club, a teraz już nie ma żadnych (…)”.



The Devil Embraced zachwyca partiami klawiszowymi. Utwór ma w sobie ciekawy motyw rytmu, który wyraźnie kojarzy mi się ze spadającymi kroplami deszczu (początkowe partie utworu). Forsaken cechują otwierające piosenkę partie chóralne, mocne gitary, ascetyczna, liryczna prostota, które łączą się w fantastyczny numer. Serenity ma z kolei fantastyczne partie bębnów. Ending Days napawa melancholią, a Hope Dies Young definiują intrygują e partie gitar, które w refrenie są fantastyczne. Wydawnictwo wieńczy Ravenghast charakteryzujący się – przewijającymi się w całym numerze - intrygującymi partiami klawiszy. Jest to jeden z mocniejszych utworów na płycie.



Mroczny, ciężki i majestatyczny - tak w skrócie można scharakteryzować Obsidian. I choć wydawnictwo nie ma motywu przewodniego, czuć na krążku spójność i dopracowanie. Myślę, że większość fanów Paradise Lost będzie ukontentowanych nowym albumem, a ja z cała pewnością - subiektywnie - mogę zaliczyć płytę do grona najlepszych płyt bieżącego roku.

Ocena: 10/10



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza